A to Polska właśnie (1)

Taaak, a to Polska właśnie… Zaczynamy taką serię, której pomysłodawczynią jest Krysia Koziewicz. Przysyłajcie teksty, jeśli też macie takie obserwacje…

Danuta-Romana Słowik

Chamskie szczanie

Niedzielne popołudnie, pogoda ładna, wybraliśmy się więc na wycieczkę. Tym razem dookoła jeziora Miedwie. Piękne tereny, malownicze wioski, domy schludnie pomalowane, toną w kwiatach. Sąsiadują płot w płot z nowymi, nowoczesnymi willami w bajecznie kolorowych ogrodach. Zewsząd blisko do jeziora, na wielu z tych domów informacja: „pokoje do wynajęcia”. Atmosfera letniskowej idylli. Cieszy oko. Te girlandy kwiatów, kolorowe ogrody i kwitnące klomby przypominają małe wioski francuskie. Drogi między tymi wioskami również asfaltowe, bez dziur. Na jednym rondzie, które sprawnie reguluje ruch na skrzyżowaniu przy wjeździe do jednej z tych wiosek, wbity szyld „Zakaz wysypywania śmieci”, ot tak, na rondzie. Zastanawiałam się przez chwilę – dlaczego w tym miejscu, na rondzie, u wrót wioski, postawił ktoś właśnie taki zakaz…

Wjeżdżając do Wierzbna zobaczyliśmy kierunkowskaz na plażę i na pomost widokowy. Dawniej tego nie było. Cudowne miejsce, widać ogromny wkład dotacji unijnych na zagospodarowanie terenów rekreacyjno-wypoczynkowych i gospodarną rękę gospodarza tej wioski. Alejki, ławeczki, duże trawiaste łąki dla plażowiczów, tablice z informacjami o faunie i florze, trochę historii. Wszystko czyste i zadbane. Wypożyczalnie sprzętu wodnego, gdzie niegdzie skwierczało mięsko na grillu. W bezpośrednim sąsiedztwie, przyległy do plażowej łąki, bardzo duży parking. Zaparkować można wiec prawie przy samym leżaku. Na parkingu umieszczono duże strzałki pokazujące kierunek do toalet. I faktycznie, może 20 metrów dalej stoi ładnie pomalowany, z kwiatkami na parapetach, dom sanitariatów. Wszędzie plażowicze, dzieci biegają po łące i między samochodami, bo zawsze coś muszą jeszcze przynieść z samochodu… I raptem, przy samochodzie zaparkowanym tuż przy alejce w kierunku wody, jakieś 20 metrów od toalet, scenka z życia wzięta: „czego nie wsiadasz, co tak stoisz?” pyta pani stojąca przy samochodzie pana, który stoi z drugiej strony samochodu. Pan nie odpowiedział, więc pani w energiczny sposób obeszła samochód. Jej energiczne zachowanie przyciągnęło i naszą uwagę. A tu… cham stoi sobie między samochodami, twarzą zwrócony w kierunku toalet i… szcza! W biały, słoneczny dzień, w centrum niedzielnej, plażowej sielanki. Zastanawiałam się przez moment, czy szczanie, to właściwe określenie, niby wulgarne, ale czy można o szczającym chamie powiedzieć, pan, który siusia w miejscu publicznym? I raptem zrozumiałam, o co chodziło z tym szyldem na rondzie. Wynika z tego, że są tacy mądrzy, którzy wyrzucają tam śmieci. W tym miejscu należy więc przyjąć do wiadomości, że jeśli chamie masz śmieci, to jedź z nimi do następnego ronda – tam może jeszcze zakazu nie postawili! Bo przecież, jak nie ma zakazu, to niby można…

W Wierzbnie, parę kroków dalej od tego parkingu, jest pomost, czysta woda, kąpiący się plażowicze, bawiące się dzieci. Do pomostu podpłynęła nawet żaglówka, ale urok niedzielnej wycieczki prysł razem ze szczającym chamem. A może trzeba postawić znak zakazu, zaraz pod kierunkowskazem do toalet: „Szczanie na parkingu surowo zabronione”?

W Holandii, za załatwianie swojej potrzeby w terenie, płaci się bardzo wysokie mandaty. Przede wszystkim ze względu na ochronę środowiska, wody gruntowe, depresyjne położenie kraju. Nasz kraj nie leży w depresji, ale co niektórym mieszkańcom grozi ona nieuchronnie…

lipiec 2016