Nasza książka

Ich_bin_nicht_tot_CoverKsiążka się właśnie ukazała. Była kilkakrotnie prezentowana w Szczecinie i w Berlinie. Można ją kupić zgłaszając się mailowo do autorki lub wysyłając pisemne zapotrzebowanie na adres Stowarzyszenia
Städtepartner Stettin
Rathaus Kreuzberg
Yorckstr. 4-11
10965 Berlin

Cena 5 € plus cena opakowania i porto

W Magazynie Polonia ukazała się recenzja autorstwa Katarzyny Krenz, przedrukowana również przez berliński magazyn Polonia Berlin


Katarzyna Krenz

Nè son già morto

Każdy kto weźmie do ręki nową książkę Ewa Marii Slaskiej i Michała Rembasa zatytułowaną tajemniczo „Ich bin nich tot | Nie umarłem”, natychmiast zadaje sobie pytanie, o co chodzi, czy to jakaś przeróbka horacjańskiej myśli, żem non omnis moriar, co u Grochowiaka brzmiało: “Nie wszystek umrę, lecz zostanie owo kochanie ziemi w pagórku i w oście. I przekonanie, że śledź bywa w poście zarówno piękny, jak pod jesień owoc!” Byli też Phil Collins czy Perfect, którzy głosili, że jeszcze nie umarli, bo przecież i popkultura zna takie deklaracje. Podtytuł wyjaśnia wprawdzie, co jest tematem książki – polskie groby w Berlinie i niemieckie w Szczecinie – ale pytanie o tytuł pozostaje. Zacznijmy więc może od tego, że autorzy poszukali nieznanych powszechnie źródeł inspiracji i że tego cytatu autorka książki użyła już trzy lata temu, organizując w roku 2013 w obu miastach wystawę o polskich grobach w Berlinie i niemieckich w Szczecinie.

Nie umarłem, czytamy książce, to słowa Michała Anioła (1475-1564) z wiersza nr XVI z cyklu „Na śmierć Cecchina Bracci”. Renesansowy malarz, rzeźbiarz i poeta mówi tak jakby to on był tym, kto odszedł: nie umarłem, ja tylko zmieniłem mieszkanie.

Qui vuol mie sorte c’anzi tempo i’ dorma:
Nè son già morto: e ben c’ albergo cangi,
resto in te vivo, c’ or mi vedi e piangi;
se l’un nell’ altro amante si trasforma.

Los chciał, bym spał tu, nim moja wybije
Pora; nie zmarłem; po siedziby zmianie
W tobie płaczącym, żywy, mam mieszkanie,
Jeśli kochany w kochającym żyje.

Tłumaczyli na polski Leopold Staff /Lucjan Siemeński

Cecchino Braci był uczniem i prawdopodobnie ukochanym Michała Anioła. Zmarł w roku 1544 w wieku 16 lat (Mistrz miał wtedy 69 lat), został pochowany w Rzymie w kościele Santa Maria dell’Aracoeli, a Mistrz sam zaprojektował wspaniały nagrobek wykonany z marmuru karraryjskiego.

Cytat wybrany został znakomicie, bo obojgu autorom – Michał Rembas pisze o Szczecinie, a Ewa Maria Slaska o Berlinie – nie chodzi tylko o groby, lecz o informacje o życiu, tych którzy tu żyli, pracowali, kochali, rodzili się i umierali. Autorzy są pasjonatami historii, ale najwyraźniej nie interesuje ich historia schowana w archiwach i księgach, lecz żywa historia miasta, które kochają i starają się jak najlepiej poznać.

Każde z nich przedstawiło w książce 20 historii o grobach i cmentarzach. Są tu groby zasłużonych działaczy, postaci historycznych, artystów, ale jest też mowa o pochówkach zwykłych ludzi, biednych, zapomnianych, nieznanych…

Mnie osobiście najbardziej wzruszyły losy młodych kobiet. W Berlinie jest to między innymi Julia z Zaplietałów Bereźnicka, której pogrążony w żałobie młody mąż wyrył na nagrobku piękny tekst (po polsku!):

Tu spoczywa
Julia z Zapletiałów de Bereźnicka
zmarła w wieku życia lat 24
w dniu 30. Maja 1856
Żona czuła, dobra matka
przyjaciółka szczera
Pamiątka iey zostanie każdemu
że ią znał droga y miła.

Miała 24 lata, była mężatką i matką, zmarła zapewne po porodzie, bo można założyć, że gdyby to był wypadek lub choroba, nieszczęsny mąż wspomniałby o tym na kamieniu nagrobnym. Ale oczywiście nic więcej nie wiemy, nic się bowiem o Julii nie zachowało. Nie ma wpisów w księgach cmentarnych, nie ma nekrologów w gazetach, ba, nie ma i (chyba) nie było w Berlinie żadnych Bereźnickich i żadnych Zaplietałów. Zaplietałów zresztą w ogóle nie ma nigdzie…

Z kolei Michał Rembas pisze o młodej Niemce, też mężatce, Toni Meister z domu Wolf. Miała 22 lata. Tym razem mąż był nadzwyczaj powściągliwy w okazywaniu uczuć i napis na nagrobku jest zdumiewająco wręcz rzeczowy. Na cokole widnieje napis: „MEISTER”, a na ściankach bocznych inskrypcje: na lewej – „GUSTAV MEISTER/ *31.8.1855/ +21.6.1939”, na prawej – „TONI MEISTER GEB. WOLF/ *11.12.1898/ +3.4.1920”. (Gustav był teściem Toni). Natomiast w porównaniu z prościutką, pozbawioną wszelkich ozdób płytą nagrobną Julii, Toni doczekała się niezwykłego pomnika, przedstawiającego siedzącą postać kobiety, która tuli do piersi noworodka. Nie jest to w żadnym wypadku rzeźba z katalogu figur sepulkralnych, lecz samoistne wysokiej klasy dzieło rzeźbiarskie. Smutna współczesna Madonna.

Ewa Maria Slaska opisuje jeszcze jeden grób młodej Polki w Berlinie, to Sonja Horn, też młoda mężatka, więźniarka obozu w Ravensbrück, która uciekła podczas tzw. marszu śmierci, dotarła do Berlina i tu zginęła w ostatnich dniach wojny, 29 kwietnia 1945 roku. Miała 22 lata. Pochowano ją na cmentarzu garnizonowym, a na jej grobie znalazł się napis po polsku:
b. więźniarka polityczna
obozu konc. Ravensbrück,
zginęła tragicznie w drodze do Ojczyzny
AVE MARIA

Książka przedstawia Czytelnikowi kilkadziesiąt takich ludzkich losów, fascynujących i wzruszających, niekiedy wiemy wiele o tych, o których czytamy, niekiedy opisy są pełne tajemnic. Niekiedy musi nam po prostu wystarczyć zdjęcie.

Piękna i mądra książka, w nadzwyczaj starannej oprawie graficznej autorstwa Michała Krenza.


Wydawcą jest Stowarzyszenie Partnerstwa Miast ze Szczecinem, a wydanie wsparł między innymi Konwent Organizacji Polskich w Niemczech, Stowarzyszenie Cmentarzy Historycznych w Berlinie i zarząd Cmentarzy Ewangelickich Berlin Śródmieście.