Nike 2017 idzie do Szczecina

GRATULUJEMY!

Laureat, urodzony w Darłowie, obecnie wolny dziennikarzy, był przez lata związany z mediami szczecińskimi. “Nike” dla Łazarewicza to w odczuciu środiwiska – “Nike”, która zawędruje do Szczecina…

Fot. Adam Tuchliński, materiały prasowe

“Żeby nie było śladów” Cezary Łazarewicz. Czarne, Wołowiec

Zatłuczenie na śmierć przez milicjantów 19-letniego maturzysty Grzegorza Przemyka było raczej wyjątkiem w czasach PRL-u. Ale już wszystko, co tej zbrodni towarzyszyło – kłamstwa, propagandowa obróbka i mataczenie – stanowiło normalny arsenał środków stosowanych przez władze. (…) „Żeby nie było śladów” to opowieść o cynizmie autorytarnej władzy, od samej góry po pionki ze szczebla komendy milicji. Władzy, która dla dobrego samopoczucia oraz potrzeby, by lepiej wyglądać w oczach podwładnych, nie cofała się przed żadnym świństwem. To również książka o konfrontacji niezależnych duchów z mechanizmem autorytarnego państwa. O niewyobrażalnej krzywdzie. I o rodzicielskiej miłości, choć trudno nazwać dom Grzegorza Przemyka i Barbary Sadowskiej typową polską rodziną.

Paweł Smoleński

Tegoroczną Nagrodę Literacką “Nike”, najbardziej renomowaną nagrodę literacką w Polsce, otrzymuje dziennikarz szczeciński, Cezary Łazarewicz, za książkę “Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”.
Laudację wygłosił przewodniczący jury “Nike” Tomasz Fiałkowski.

– Po raz pierwszy w dziejach “Nike” nagradzamy reportaż. Reportaż historyczny. O historii mówi się teraz wiele i chętnie używa jej instrumentalnie, bardziej lub mniej podretuszowując. Cezary Łazarewicz niczego nie instrumentalizuje ani nie retuszuje. Próbuje w imię prawdy odtworzyć jak najskrupulatniej okoliczności śmierci warszawskiego maturzysty, syna opozycjonistki i poetki Barbary Sadowskiej – a także wszystko, co po tej śmierci nastąpiło.

– Lektura książki Łazarewicza, świetnie napisanej, skonstruowanej i udokumentowanej, to niełatwe doświadczenie Poraża obraz ogromnej machiny państwa, które stawia sobie jeden cel: oczyścić rzeczywistych sprawców – bo przecież milicjanci nie mogli zakatować Grzegorza! – znaleźć kozła ofiarnego, a przy okazji sponiewierać godność zabitego, jego matki i bliskich. Biorą w tym udział ludzie ze szczytów władzy i szeregowi funkcjonariusze, dyspozycyjni prokuratorzy i usłużni „naukowcy”, specjaliści od strategii perswazyjnych. Machina jest nieubłagana, zło rodzi kolejne zło, rośnie liczba ofiar – ludzi złamanych i straumatyzowanych. Łazarewicz opowiada o tym beznamiętnie, bez wielkich słów i patosu.

– To historia sprzed ponad trzech dekad, z zamkniętej epoki, ale mechanizmy w niej opisane zawsze mogą się powtórzyć. Jest wiarygodnym świadectwem tamtego czasu, ale i przestrogą przed tym, co może się zdarzyć, gdy wymiar sprawiedliwości traci niezależność i staje się narzędziem politycznej władzy.